Dlaczego czasem warto się poddać i jakie ma to znaczenie dla zdrowia psychicznego

Poddanie się, dopuszczenie do siebie rozczarowania, uczucia przegranej to coś,co większość współczesnych ludzi napawa lękiem. Przeraża wizja braku sukcesu, pozostania w tyle, wypadnięcia z szalonego pędu, w którym gna i ściga się dzisiejsze społeczeństwo.
Smutek? Po co go czuć?Jest dla słabeuszy tak samo jak łzy. Rozczarowanie? Nie, nic mnie nie rozczarowuje zbyt głęboko, przecież jestem człowiekiem sukcesu i wszystko od razu zamieniam w coś lepszego. Zależność? Niczego i nikogo nie potrzebuję. Odpoczynek? Naodpoczywam się później, kiedyś,za ileś lat, a teraz trzeba działać i dążyć. Mogę mieć wszystko- jeśli tylko wystarczająco się postaram.
To tylko niektóre  przekonania królujące w głowach wielu ludzi, które stały się tymi na topie i, do realizacji których nawołuje wielu mówców przestrzeni społecznej. Tylko skąd ten wzrost zachorowań na depresję? Skąd tyle chorób psychosomatycznych, skąd takie zapotrzebowanie na receptę na szczęście? W świecie, w którym powodem do dumy jest bycie niezłomnym, zaprzeczanie swym uczuciom, eksploatowanie do granic możliwości, chyba nie powinno to dziwić…Skoro należy być zawsze twardym, szczęśliwym i pełnym energii, to znaczy, że trzeba zwrócić się przeciwko swoim uczuciom i swojemu ciału. Stawiamy potrzebę satysfakcji swojego  ego ponad wszystko inne. Obecne społeczeństwo wydaje się robić to  coraz  częściej i wynagradza aprobatą taką  postawę dążenia  do posiadania, do przeciwstawiania  się swemu ciału  i naturalnym potrzebom..Świeżo upieczona matka wraca do pracy po kilku tygodniach a nawet jednym tygodniu, negując naturalne potrzeby swojego ciala i swojego dziecka. Albo sama decyduje sie na podązanie za swoim ego
(duma i satysfakcja z tego, że jest tak silna i odporna), albo zostaje
 przymuszona, ponieważ tego się od niej oczekuje. Ktoś, gdzieś zapracowuje się pomimo złego samopoczucia, odrzucając sygnały płynące z ciała na rzecz realizacji swojej iluzji.Gdzieś indziej ktoś zaprzecza bolesnej utracie i zmusza się do udawania, że utrata nie poruszyła go tak bardzo, nakazuje całemu sobie kontynuację walki z tym, co czuje i stwarza ogromne napięcia w ciele by utrzymać te pozory. Wszystkie te zachowania są niestety mile widziane i podziwiane. Ludzie zwykli to nazywać realizacją siebie tylko dlaczego „sobą” nazywają tylko to, co płynie z potrzeb uzyskania satysfakcji ego?
 Gdy taki stan twa wystarczająco długo, wtedy przychodzi załamanie, którego jednak dalej nie akceptujemy i uruchamiamy  błędne koło na nowo- udajemy,że nic się nie stało, zbieramy się w sobie, by wykrzesać nowe siły na zaprzeczanie smutkowi, rozżaleniu, stłumienie gniewu, na pogoń za sukcesem i szczęściem – za lek na załamanie uważamy tak naprawdę to, co nas do niego doprowadza…W pogoni za iluzjami stawiamy sobie nierealne cele- nierealne  dlatego, że mają  nam przynieść coś nierealnego –  bo jak niby sława czy bogactwo miałyby przynieść upragnioną miłość i prawdziwą akceptację?  Jak sukces w pracy miałby trwale  naprawić  poczucie wartości? To nie może skończyć się dobrze,prawda?
” Alarmowy stan organizmu akceptujemy tylko dlatego, że nie zdajemy sobie sprawy, jak szkodliwie wpływa na nasze ciało. Bywamy nawet dumni ze swojej odporności na presję i stres, nie rozumiejąc, że aby osiągnąć tę ulotną satysfakcję ego, stwarzamy niepotrzebnie sytuację zagrożenia. Człowiek, który  „nie może  tego znieść”, uważany jest za słabeusza. Ale kto nie jest w stanie się załamać, kto nie potrafi sie poddać i odpuścic sobie, ten jest zmuszony do ciągłego zużywania swej energii życiowej, co go nieuchronnie niszczy. Będzie cierpiał na schorzenia powodowane przez permamentny stres (…) Wydaje mi się, że mądrzej jest nauczyć się w pewnych wypadkach przegrywać i darować sobie niepotrzebną walkę. Rezygnacja przywraca jednostkę do stanu solidnego, przyziemnego bezpieczeństwa, pozwala jej odbudowac energię i czerpać siłę u źródła życia.” 
Lowen, Ciało w depresji
By przerwać tą spiralę i by rzeczywiście odzyskać siły życiowe, należałoby przyjąć porażkę, poddać się, rozładować to całe napięcie. Poddać się – to dla wielu brzmi tak strasznie, że nawet nie chcą o tym myśleć. Dlaczego? Bo poddanie się kojarzy się z bezsilnością, bo otwiera lęk przed zranieniem, przed totalnym załamaniem, przed tłumionymi wcześniej uczuciami i lęk, że zaleją one nas w całości tak, że nie będzie można się podnieść. A zupełnie paradoksalnie, depresja nie przychodzi wtedy, gdy człowiek pozwala sobie na takie momenty i coś w końcu odpuszcza, ale wtedy gdy zbyt długo się przed tym broni aż do wyczerpania sił. Ludzie boją się czasem poddać, bo kojarzą to z upadkiem, który pozostawi ich w tyle. Tak, jakby ten szalony pęd i bycie w nim obiecywało coś lepszego… Przecież nawet jeśli się w nim gna ale zaprzecza się sobie i swemu ciału to i tak pozostaje się samotnym. Jeśli nie odpuścimy sobie w naturalny sposób – poprzez otwarcie się na różne uczucia w sobie, poprzez ciało, odpuszczenie w nim różnych napięć powstałych w wyniku zaprzeczania, zatrzymanie się – wówczas będziemy szukać odpuszczenia w alkoholu, w narkotykach, a także zwiększymy ryzyko depresji.
Dla własnego zdrowia przyjmij ,że coś się nie udało, że Twoje iluzje prysły i pewnych rzeczy nie będzie, pewne rzeczy nie wrócą i pewnych rzeczy już nie dostaniesz od innych. Dla własnego zdrowia rozpłacz się, rozzłość się, poczuj smutek, że coś utraciłeś. Każdy z nas coś traci i najczęściej wiąże się to z utratą iluzji, że coś się wreszcie stanie, jeśli wystarczająco się postaram. Rodzice w końcu pokochają, ktoś w końcu doceni, ktoś lub coś da mi upragnione szczęście,  partner nareszcie się zmieni jeśli stanie się x lub y, …Dla własnego zdrowia i dobrego życia, odpuść sobie uganianie się za tym, co nierealne, odpuść sobie wewnętrzną powinność do ciągłego bycia na fali. Pozwól sobie czasem upaść,  zatrzymać się, pozostać w tyle. Daj sobie przyzwolenie, by czegoś nie mieć, za czymś nie gonić. Daj sobie prawo, by nie wszystko Ci się udawało. Powiedz sobie czasem „poddaje się”.To uwalnia i to daje siłę, choć przez chwilę możesz poczuć bezsilność. Nie bój się poczuć różnych emocji- Twoje ciało odwdzięczy Ci się, jeśli przestaniesz ciągle je ignorowac i zmuszać  do ciągłego wysiłku związanego z zaprzeczaniem i udawaniem.
Stawianie czoła rzeczywistości to nie ciągłe zmuszanie się do pokonywania każdego kryzysu i wbicie się w zbroję ” muszę to wytrzymać, nie mogę okazać słabości”. Konfrontowanie się z rzeczywistością polega czasem też na tym, by przyznać przed sobą i pozwolić sobie poczuć , że coś nas przerosło, że coś nie wyszło, że coś utraciliśmy .Pozwolić sobie to przeżyć bez zaklinania rzeczywistości i czarowania, że jest inaczej. A potem odpuścić sobie i iść dalej…
Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.