Samopoświęcać się nie znaczy być blisko

4

Niedawno usłyszałam w swoim gabinecie słowa młodej, wartościowej kobiety, która nie czuła się „dobrym człowiekiem“, bo nie jest kimś, kto by się samopoświęcał dla innych. Ktoś z jej bliskich, sprawił, że wydaje jej się, że samopoświęcanie się jest ogromną wartością.

Nie jest ona odosobnionym „przypadkiem“. W swoim gabinecie spotykam wiele osób, które podobnym myśleniem wpędzają się w poczucie winy, bo przecież ktoś, kiedyś „samopoświęcił się“ dla nich. Takie osoby słyszą, żealbo samopoświęcą się teraz swojemu „samopoświęcaczowi“, albo są egoistami.
Podczas gdy samopoświęcanie się to tłumienie własnych pragnień, to najpierw udawanie, że nie jest się ważnym, że nie istnieją własne potrzeby, a po latach oczekiwanie czegoś w zamian. Najczęściej czegoś najcenniejszego- oddania siebie i zrezygnowania z własnej drogi…

Niestety, najczęściej rzecz tyczy się matek. To głównie kobiety, przez wiele pokoleń, żyły w przekonaniu o wyższości samopoświęcania się nad innymi formami bycia. Zapomniały, albo nigdy nie zauważyły, że do bycia dobrą matką, dobrą żoną, córką, czy dobrym człowiekiem, samopoświęcanie się nie jest w ogóle potrzebne. Nikomu, tym bardziej dzieciom, wobec których takie matki dokonują samopoświęcenia i ,wobec których takie samopoświecenie staje się ogromnym ciężarem, sposobem wywoływania poczucia winy, sposobem na kontrolę.

„Matka bezgranicznie poświęcająca się dla dziecka co prawda oferuje mu doskonałe bezpieczeństwo, ale tym samym czyni je bezradnym na realne zagrożenia dorosłego życia, z którym dziecko musi radzić sobie samo. By to jednak było możliwe, matka musi – po pierwsze – zrezygnować z chęci kontrolowania dziecka, wyrażającej się zapewnianiem stuprocentowej opieki i udzielaniem pomocy także w sytuacjach, gdy dziecko o pomoc nie prosi i jej z perspektywy rozwojowej nie potrzebuje. Po drugie, matka musi przyjąć do wiadomości, że dziecko nie będzie miało dokładnie takiego życia, jakie w jej przekonaniu byłoby dla niego najlepsze – jako odrębna, niezależna istota dziecko może dokonywać innych wyborów i narażać się na niebezpieczeństwa, których mogłoby uniknąć. Jednym słowem, matka musi uznać, że dziecko jest kimś innym, niż ona.
Matki, które tak silnie przywiązują do siebie dzieci i nie pozwalają im odejść, popełniają czasem błąd – czerpią satysfakcję nie z tego, „że“ dziecko się realizuje, ale „jak“ się realizuje. Mniej cenią to, że dziecko dokonuje wyboru, a bardzo dużą wagę przywiązują do tego, czy same wybrałyby tak samo…“
Michał Czernuszczyk „Rzecz o naszych matkach“

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.