Maski, za którymi się chowamy

img_6659

fot. Emilian Snarski

Czy zastanawiasz się czasem z przerażeniem: „Co ludzie pomyślą?“ „ Co jeśli naprawdę mnie poznają?“ A może doświadczasz poczucia, że bycie w towarzystwie bywa wyjątkowo męczące bo wymaga jakiegoś kreowania siebie, swojego obrazu, albo też czujesz, że przez cały dzień gdzieś, przy kimś musisz być jakiś? Czujesz, że gdzieś pod spodem jesteś inny, od tego, co pokazujesz światu. Być może czasem najchętniej sam uciekłbyś i zapomniał o tym, co kryje się w głębi…

To myśli i uczucia, które pojawiają się, gdy, świadomie lub nie, chowamy swoje prawdziwe Ja za maską różnych pozorów. Dlaczego tak się dzieje, po co nam to?

Najczęściej za maską chowamy się gdy wstydzimy się swojego prawdziwego Ja. Myślimy, że bycie sobą w naszym przypadku wcale nie jest korzystne, że kiedy będziemy prawdziwi, wówczas znowu kogoś rozczarujemy, albo znowu okażemy się beznadziejni. Jeśli wydaje ci się to znajome, to znaczy, że masz za sobą liczne doświadczenia, przez które uwierzyłeś, że nie jesteś wystarczający taki, jaki jesteś. Może w twojej przeszłości wiele było krytyki w twoim kierunku, albo zawstydzana ciebie? A może miłość twoich rodziców była bardzo warunkowa? Mogłeś też uwierzyć, że jesteś niewystarczający, bo któreś z rodziców faktycznie cię porzuciło. Wymyślasz więc jaki powinieneś być, żeby nadawać się do kochania i bycia chwalonym i zaczynasz przybierać taką pozę. Może nawet ci się to udaje, ale przyjemność i tak odbiera ci lęk, że kiedyś ta kurtyna opadnie, że trzeba będzie uciekać, bo może ktoś będzie chciał od ciebie jeszcze więcej.
Za maskami możemy też ukrywać to, że właściwie nie wiemy jacy jesteśmy, możemy chować dotkliwą pustkę. Wydaje się, że w dzisiejszych czasach, coraz więcej młodych ludzi nie wie kim jest, czego naprawdę chce, więc zaczynają się kreować na kogoś, o kim myślą, że będzie atrakcyjny dla otoczenia. To nie ma jednak nic wspólnego z budowaniem swojej tożsamości.

Nie tylko wstyd i pustka sprawiają, że ludzie nakładają maskę- robią to również wtedy, gdy bardzo boją się zranienia i kryjąc się za rożnymi maskami starają się chronić. Nakładając maskę uciekamy od bliskości, bo bliskość wymaga odsłonięcia, poznania, zobaczenia również tego, co niedoskonałe. Udajemy więc, że nam nie zależy, że jesteśmy jak skała, albo po prostu, że jesteśmy inni, niż jesteśmy faktycznie.
Żyjemy z maską również ,gdy wierzymy, że musimy grać jakąś rolę- musimy zabawiać, czy pocieszać nawet wtedy, gdy w środku sami czujemy smutek i paraliżujące przygnębienie, ale nauczono nas, ze to potrzeby innych i ich samopoczucie są ważniejsze. Musisz o nie zadbać, aby mogli dalej cię kochać, lubić, podziwiać. Masz być ratownikiem, bohaterem lub błaznem. Może to twoja rola, którą grasz od dzieciństwa? Z jednej strony wydaje się znajoma, ale czujesz jednak jakiś zgrzyt i w głębi duszy wiesz, że to nie twoja prawdziwa twarz, że potrzebujesz czegoś innego…
Maski bardzo często służą spełnianiu oczekiwań innych po to, aby pozyskać ich akceptację, czy miłość. Konstruowanie takiej maski zaczyna się najczęściej już w dzieciństwie- to wtedy, po raz pierwszy, możemy usłyszeć jacy powinniśmy być, możemy też odczuć niezadowolenie rodziców, gdy to, co prezentujemy sobą, nie zgadza się z ich oczekiwaniami i wyzwala ich głębokie rozczarowanie. Nie chodzi tu oczywiście o sytuacje, w których rodzice uczą nas pewnych niezbędnych norm, ważnych społecznie zachowań, czy stawiają wymagania, które mają w nas kształtować poczucie jakiegoś obowiązku, odpowiedzialności itd. Maski tworzą się gdy negowane jest nasze Ja, gdy zawstydzane lub krytykowane jest to jacy jesteśmy w ogóle albo nieważne stają się nasze pragnienia czy uczucia. Oczekuje się czegoś od nas i mamy tacy po prostu być, aby innym było wygodniej…

Noszenie maski oznacza lęk przed odrzuceniem. Może on dotyczyć odrzucenia przez partnera i głębokiego zranienia, ale również odrzucenia przez innych, czasem nawet racjonalnie niezbyt ważnych dla nas ludzi. To lęk przed tym, że gdy ktoś dotrze do naszego prawdziwego Ja i pozna nas naprawdę, na pewno nas porzuci, bo to, co mamy do zaoferowania, nie jest jakoś „właściwe“. Maska pozwala też nam samym uciekać od siebie, bo od dawna wierzymy, że jest tam coś, czego należy się wstydzić, lub najlepiej nigdy nie zobaczyć. Żyjemy pozorami nie mając kontaktu ze swoimi uczuciami, potrzebami…
To, co leczy i pozwala zrzucać takie sztywne maski, to docieranie do tego kim się jest, poznawanie samego siebie i uczenie się akceptacji swojego Ja. Jeśli prawdziwie pokochasz siebie, zbliżysz się do samego siebie, poznasz swoje słabe i mocne strony, zaakceptujesz istnienie swoich niedoskonałości, wówczas twój lęk przed porzuceniem znacząco się zmniejszy. Jeśli nie porzucasz sam siebie i nie uciekasz od samego siebie, nie będziesz musiał tak bardzo bać się porzucenia przez innych i nie będziesz musiał dalej ukrywać się za maską pozorów. To, co zyskasz to nie tylko większy spokój i wreszcie mniej skrępowana możliwość bycia sobą, ale też prawdziwe i głębsze relacje, bo takie mogą się zrodzić i przetrwać tylko wtedy, gdy przestajemy udawać i tym samym uciekać.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.