Czy zależność to naprawdę takie brzydkie słowo?

„Łącząc życie ukochanej osoby z naszym, możemy strzec jej szczęścia, pocieszać w trudnych chwilach i ponad wspomnieniami o nędzy i cierpieniu, otwierać rozkoszne fontanny radości.”                                                                                                                                                 George Eliot

Gdy czytam różne artykuły dostępne w prasie, czy internecie, zaczynam odnosić wrażenie, że próbuje się nam wcisnąć, że bycie samemu, poświęcenie się tylko pracy, całkowity brak uważności na naszych bliskich, aby nie zakłócili nam dążenia tylko do swoich potrzeb, to najcenniejsze wartości, jakie może w dzisiejszych czasach osiągnąć wyjątkowa jednostka. No właśnie, „jednostka“ – mamy stawiać tylko na siebie i żyć tak, by nigdy nie zależeć od nikogo. Jak to trafnie ujęła w jednej w swoich książek Sue Johnson, w dzisiejszym, zachodnim społeczeństwie „zależność to brzydkie słowo“. Zaczyna mieszać się to, co jest rozwojem siebie, poznaniem siebie, aby móc też tworzyć doby związek, a co jest dążeniem do wszelkiej niezależności i okopywaniem się, aby nie zaangażować się zbytnio i czasem nie poświęcić czegoś swojego dla drugiej osoby. Zaczynamy wstydzić się tego, że mamy naturalną potrzebę miłości, pewności, uzyskiwania troski i wsparcia. Zbyt często nazywa się patologią to, że mamy potrzeby w związku z byciem w miłosnej relacji.

Przecież poczucie bezpieczeństwa w związku jest fundamentem, na którym można budować coś trwałego. Trudno jest zachwiać związkiem, w którym dwoje ludzi czuje, że mogą na siebie liczyć, że mają w sobie oparcie i są dla siebie ważni. Głęboka ufność, że partner zareaguje, gdy będzie taka potrzeba i, że wiele się dla niego znaczy chronią przed niszczącym lękiem o trwałość takiej relacji. Jesteśmy odpowiedzialni za siebie samych, swoje przekonania, ale też jesteśmy odpowiedzialni za to, ile i jak dajemy siebie drugiemu człowiekowi. Związek nie jest od tego, by stać obok i patrzeć na partnera, na jego trudności, różne bolączki, czy szczęścia, by mówić „to tylko twoje“. Jest od tego, by uczestniczyć w tym razem, wspierać się, polegać na sobie i nie bać się tego, że w pewnym wymiarze jesteśmy zależni od siebie, wpływamy na siebie, możemy się chronić, albo możemy się niszczyć. Przestańmy skupiać się tylko na sobie, rozwijajmy się też dla innych, pamiętajmy, że tworzymy związki, różne relacje, troszczmy się o bliskich. Wyjdźmy poza patrzenie na swój czubek nosa i zobaczmy nie tylko siebie, ale też innych w tych wspólnych relacjach, w społeczeństwie, w którym żyjemy, w rodzinach, które tworzymy. W wielu kwestiach, w zdrowy i naturalny sposób zależymy od siebie i może się to stać ogromnym atutem w tworzeniu trwałego i dobrego związku, jeśli tylko mądrze go wykorzystamy.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.